OFICJALNY PARTNER


Nie taki zbrodniarz straszny?

autor: ewka, zredagował: admin, opublikowany: 12:03, 14.10.2009, czytany: 7367 razy

shadowwar.files.wordpress.com - Józef Stalin

Wnuk Józefa Stalina walczy przed moskiewskim sądem o dobre imię dyktatora

Nina Własjanko jest wielką przegraną przemian ustrojowych w Rosji i dlatego pojawiła się na rozprawie. W rękach trzyma czerwone goździki zawinięte w celofan, a na kolanach postawiła portret Stalina oprawiony w złote ramki. Kobieta siedzi przed salą sądową numer 7 i wyznaje przyciszonym głosem: – Chcę walczyć o dobre imię Stalina. Pani Własjanko jest starszą panią i wystawiła rządom Stalina następujący rachunek: – Dawniej za 40-dniowy obóz pionierski płaciłam tylko 18 rubli, a za trzypokojowe mieszkanie w Moskwie – 13 rubli. Teraz dwa pokoje z kuchnią kosztują mnie 1500 rubli.

Stalin leżał w grobie od dwudziestu lat, kiedy w latach 70. Nina Własjanko płaciła 18 rubli za obóz pionierski. W tamtym czasie nie należało do dobrego tonu publiczne wychwalanie zasług byłego przywódcy ZSSR. Obecnie sprawy przybrały nieco inny obrót. Przed Sądem Rejonowym w Moskwie rozpoczął się proces z Jewgienijem Dżugaszwilim w roli głównej. Wnuk Stalina postanowił walczyć o dobre imię dyktatora i wytoczył proces liberalnej i niezależnej "Nowej Gaziecie".

Na łamach dziennika ukazał się w kwietniu tego roku szkalujący, według Dżugaszwilego, artykuł podważający godność Stalina. Wnuk przyjechał specjalnie na proces z dalekiego Tbilisi i domaga się odszkodowania w wysokości 300 tys. dolarów za poniesione krzywdy moralne. Wprawdzie 73-latek nie pojawił się na rozpoczęciu procesu tłumacząc się złym stanem zdrowia, ale sąd i tak odroczył proces do października. Decyzję uzasadnił tym, że adwokat reprezentujący dziennik poprosił o więcej czasu na zapoznanie się z aktami.

Po 30 minutach od rozpoczęcia rozprawy z sali sądowej wychodzi Genri Reznik, jeden z najbardziej znanych adwokatów Rosji. Postawny, siwiejący mężczyzna oświadcza głębokim basem: – To będzie niezwykły proces.

Wprawdzie przed dwudziestu laty grupa komunistów próbowała wytoczyć podobny proces w obronie godności Stalina, ale wtedy sąd odrzucił  pozew. – Ty bezduszny człowieku – wołają dwie starsze kobiety za Reznikiem. Jedna z nich trzęsie się z oburzenia i mówi o sobie, że jest "człowiekiem sowieckim", na co strażnik sądowy upomina ją, że "według prawa jest obywatelką Rosji".

Zdaniem opozycji, działaczy praw człowieka i rodzin ofiar reżimu stalinowskiego proces zainicjowany przez wnuka Stalina jest z góry ukartowaną farsą. – Rosyjskie społeczeństwo zmieniło sposób myślenia o Stalinie – stwierdził Anatolij Jabłokow po zakończeniu wstępnego przesłuchania kilka tygodni temu. – Obecnie wiele mówi się o tym, jakim to efektywnym menedżerem był Stalin, a znacznie mniej o represjach szalejących za czasów jego rządów.

Anatolij Jabłokow jest z wykształcenia prawnikiem, wcześniej zajmował stanowisko prokuratora wojskowego. To on jest autorem tekstu, który ukazał się w kwietniu w dodatku do "Nowej Gaziety", zatytułowanym "Prawda Gułagu" i wywołał oburzenie potomka Stalina. W artykule Jabłokow między innymi postawił tezę, że Stalin i członkowie Politbiura podjęli decyzję o rozstrzelaniu polskich oficerów w Katyniu w 1940 roku. Jewgienijowi Dżugaszwilemu nie przypadło do gustu również następujące zdanie: "Stalin i czekiści są splamieni krwią i ciężkimi zbrodniami, przede wszystkim wobec własnego narodu".

Ostrzyżony na jeża wnuk Stalina nosi sumiaste wąsy i jest podobny do dziadka jak dwie krople wody. Za pośrednictwem adwokata wydał oświadczenie, że "już od półwiecza wylewa się pomyje i kłamstwa na Stalina, który leży w grobie i nie ma możliwości zorganizowania własnej obrony".

Na marginesie warto dodać, że potomkowie dyktatora mogą liczyć na coraz większe poparcie ze strony elit władzy. Kilka tygodni temu w Moskwie oddano do użytku stację metra Kurskaja-kolcewaja, wyremontowaną w stylu lat 50. Konserwatorzy przywrócili inskrypcję z hołdem na cześć Stalina wykutą na plafonie w westybulu i usuniętą w okresie walki z kultem jednostki. Raczej trudno sobie wyobrazić, by dyrekcja metra przywróciła pierwotny napis nie mając poparcia moskiewskich urzędników. Nie słyszano też oficjalnych protestów ze strony Kremla.

Deputowany Siergiej Obuchow, członek Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej uważa, że istnieje związek między uhonorowaniem Józefa Stalina w hali metra, a październikowymi wyborami do Dumy w Moskwie. "Zazwyczaj prokremlowska partia Jedna Rosja uzyskuje w Moskwie gorsze wyniki niż w innych regionach kraju. Przywrócenie napisu można odebrać jako próbę pozyskania głosów starszych wyborców, nastawionych pozytywnie do Stalina" – napisał Obuchow w "Moscow Times". Jego zdaniem fakt, że jakiś polityk doprowadził do śmieci wielu obywateli nie może stanowić jedynego kryterium usunięcia jego nazwiska z budowli historycznych. "W przeciwnym razie Europejczycy musieliby zniszczyć pokaźną część kulturowej spuścizny, łącznie z pomnikami Cromwella i Napoleona" – argumentuje deputowany.

Jednak w Rosji nie brakuje ludzi, którzy nie pozwolą na pomniejszanie rozmiaru zbrodni stalinowskich. Setki działaczy praw człowieka w liście skierowanym do władz moskiewskich domagają się usunięcia z odnowionej stacji metra Kurskaja-kolcewaja napisu sławiącego Józefa Stalina. – To wyraźny  i skandaliczny sygnał zmierzający do całkowitej rehabilitacji dyktatora – uznał Oleg Orłow, szef stowarzyszenia Memoriał. Natomiast Władimir Ryszkow, historyk i lider ruchu obywatelskiego Wybór Rosji  uważa, że polityka rewizjonistyczna w odniesieniu do Stalina ma uzasadnić autorytarny styl rządów Kremla.

Rosyjskie władze są przesiąknięte oportunizmem, lawirują, jak tylko mogą i usiłują zbagatelizować temat. Z drugiej strony zgodziły się wpisać na listę lektur obowiązkowych w szkołach średnich książkę Aleksandra Sołżenicyna "Archipelag Gułag", opisującą morderczy system obozów pracy. Rosyjski Kościół prawosławny również poświęca coraz więcej uwagi ofiarom stalinizmu, choć skupia się raczej na własnych szeregach. W każdym bądź razie w Rosji odżywa debata na temat Stalina. – Ten proces nie jest w stanie zakończyć sporu o przeszłość Rosji, bo dotyczy problemów, które pozostają żywe w teraźniejszości – zastrzega Genri Reznik.

 


http://wiadomosci.onet.pl/1579469,2678,1,nie_taki_zbrodniarz_straszny,kioskart.html

Projekt współfinansowany przez Unię Europejską, ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
Tytuł projektu: "Rozwój mikroprzedsiębiorstwa z położeniem nacisku na stworzenie i wypromowanie portalu społeczno-informacyjnego, umożliwiającego użytkownikom tworzenie wątków wraz z opcją dyskusji"
Wartość projetku: 16o 6oo PLN, słownie: sto sześćdziesiąt tysięcy sześcset PLN
Wysokość dofinansowania: 99 791,73 PLN | Udział Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego: 84822,97 PLN | Udział Budżetu Państwa: 14968,76 PLN


NA SKRÓTY

Najważniejsze podstrony w serwisie

KONTAKT

Masz pytania? Służymy odpowiedzią

Projekt i wykonanie serwisu: © Virtual People Sp.zo.o.